LOGOWANIE

NEWSLETTER

WYSZUKIWARKA

POEZJA 12.06.2013 09:34
fot. Mana Manowska
 

Pawłowi Antoniszewskiemu


Zawsze się martwię, kiedy nie dzwonisz,
lecz jednocześnie zmartwienie myśl koi,
że masz już dosyć biec w maratonie
o podium, na którym i tak on z nim stoi.


Kiedy ziszczenia nadzieja już bliska,
że ktoś otulił cię ciepłem kochanka,
że w jego ramionach znajdujesz wszystko,
czego nie mogłeś dostać

od Bartka.
Ty nagle dzwonisz. I łzy, wspomnienia.
Cóż mam powiedzieć?
Nie jestem w miłości żadnym ekspertem,
biegnę tak samo w tym maratonie
i mam podobną do twojej ofertę.
Bo wielka miłość nie proponuje
samego kościoła i tylko niedzieli,
przez lata życia ją obserwuję
no i niestety,
nierówno nas dzieli.

I jeśli można (na łez otarcie)
spuentować (by dać ci w biegu - wytchnienie)
to tylko to,
że przy następnym miłości falstarcie
będziesz miał w biegu już doświadczenie.


*


List do przyjaciela z tomiku "Autoportret" z 2008 roku„ dedykowany


zapisz jako pdf
zapisz jako doc (MS Word)
drukuj

KOMENTARZE

Czerwiec
Pn
Wt
Śr
Cz
Pt
So
N
27
28
29
30
31
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30