LOGOWANIE

NEWSLETTER

WYSZUKIWARKA

KULTURA 03.05.2013 13:40
zdj. z netu
 
Kilka dni temu spotkałam się z T. Przyjaźnimy się od wielu, wielu lat, dawno, dawno temu byliśmy parą, potem nasza znajomość przeszła w spokojne, łagodne, ufne zakolegowanie. Spotykamy się rzadko, ale regularnie. Przez wiele lat razem z jego żoną, aktorką, od pewnego czasu bez żony. Małżeństwo przeżywa rozległy kryzys („i chyba już tak pozostanie”, mówi T., co nie znaczy, że planują zamieszkanie osobno, są praktykującymi katolikami, pobrali się na dobre i na złe, teraz jest złe, może już na zawsze, ale to ich nie zwalnia z przysięgi [4] Wpis 30 lipca 2018: To było 13 lat temu. Wyskoczył mi ten tekst na Sofi, bo wklepałam datę "30 lipca". Przeczytałam go więc i zdumiałam się, jak bardzo mogą się nie spełniać najoczywistsze prognozy. Dowód na to, że życie, to niekończąca się przygoda, jak długo trwa. Mój przyjaciel T. nie tylko, że pogodził się ze swoją żoną, ale stali się zupełnie nową parą, zamieszkali całkiem gdzie indziej, wyprowadzili się w pierony z Krakowa, od dobrych kilku lat mieszkają w uroczym niewielkim mieszkanku przy ryneczku w małym miasteczku, z ogrodem, a z niego mają widok aż po samiuśkie Tatry. Przy dobrej pogodzie, bo u nich dobra pogoda utrzymuje się niezmiennie. ).

T. też był kiedyś aktorem, po zmianach ustrojowych został agentem ubezpieczeniowym w Nationale Nederlanden i wydaje się, że ten zawód lepiej do niego pasuje, a on do tego zawodu.

Spotykamy się w ogródku knajpki koło miejsca jego pracy. T. pije piwo, bo lubi. Ja nie piję piwa, bo nie lubię. Coś tam zawsze jednak piję. A potem, gdy T. wraca do pracy, ja (z psem) zahaczam o Kossakówkę, zaraz obok. Kiedyś słynną, pełną życia willę, dziś ponurą i zaniedbaną. Tu mieszkała Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. I jej siostra Magdalena Samozwaniec. I oczywiście ich ojciec, Wojciech Kossak, i mama-Mamidło, i brat Jerzy, i dziadek, Juliusz, i cały kulturalny Kraków tu się kiedyś spotykał.

Dom „na Wygodzie” to dziś plac Kossaka i to był ten adres. Piękne miejsce, nad Wisłą, pod Wawelem, przy ulicy Swobody biegnącej wzdłuż wałów, którymi jeździła kolej, duma miasta, zwana cyrkumwalacyjną, bo krążyła po obwodnicy wokół Krakowa, które już miało swoje wodociągi, zaczynało się elektryzować, po głównych ulicach jeździł konny tramwaj, w którym była pierwsza i druga klasa.

Sto lat temu, w roku 1905, młodziutka Maria-Lilka Kossakówna marzyła o szybkim zamążpójściu, bo staropanieństwo, to było najgorsze, co mogło wtedy spotkać ją, kobietę. Więc Lilka marzyła i pisała swoje młodzieńcze wiersze. Jak to wygląda sto lat później? I co się wydarzyło przez te sto lat? Co się zmieniło? Wszystko to było wynikiem tego, co już w 1905 wisiało w powietrzu.

W 1905 roku Einstein sformułował teorię względności i przewrócił do góry nogami dotychczasowe rozumienie świata. Czas okazał się relatywny a nie, jak dotąd sądzono, absolutny. Na razie zawrzało tylko w środowisku naukowym, dla Lilki nie miało to najmniejszego znaczenia. Żyła w błogiej nieświadomości marząc o szybkim i udanym zamążpójściu.

Tymczasem teoria względności już od tego momentu zaczęła pracować na naszą obecną rzeczywistość, na podróże kosmiczne, na nasze media, na naszą świadomość. O, słyszę, że naukowcy namierzyli wreszcie (bo od jakiegoś czasu się odgrażali) dziesiątą planetę naszego Układu Słonecznego, 14,5 miliarda km od Słońca, półtora raza większą od Plutona [1] A potem astronomowie zdetronizowali Plutona umawiając się, że nie jest planetą, a tej dziesiątej w ogóle nie uważając... Stąd na chwilę obecną mamy 8 planet... aż do kolejnej decyzji. . Gdyby nie Einstein, żylibyśmy w starym Układzie Słonecznym. Ale żyjemy sto lat później. W sumie tylko sto lat.

Dziś Kossakówka jest wciśnięta między znacznie wyższe domy alei Krasińskiego i placu Kossaka. A same aleje Trzech Wieszczów są arterią przelotową Krakowa, gdzie ruch samochodowy czyni to miejsce jednym z gorszych adresów miasta. O tym wszystkim myślę, gdy przyglądam się przez sztachety parkanu zapuszczonemu ogrodowi, w którym Lilka marzyła o szybkim i korzystnym zamążpójściu. I myślę jeszcze o czymś. O świecie za kolejne sto lat.

Bowiem Lilka marzyła jeszcze o czymś, o miłości, a że wolna miłość była wtedy poza sferą jej marzeń, marzyła o małżeństwie z miłości. I to też już było marzenie rewolucyjne. To dopiero się tak naprawdę zaczynało. Więc co już teraz wisi w powietrzu? Ile wojen i jakie czeka przyszłe stulecie? Jakie zmiany w obyczajach? Jakie rewolucje? Wojna w Iraku zwana przez nas eufemistycznie misją pokojową pochłonęła już ponad 100 tysięcy istnień ludzkich [2] 30 lipca 2005 roku, wtedy trochę ponad dwa lata od początku wojny 20 marca 2003 roku. . Dziś z głodu umarło już prawie 50 tysięcy ludzi. Od uderzeń piorunem lub pod zawalonymi drzewami zginęło właśnie co najmniej kilka osób... [3] Tu wrzucam zakończenie tego wspomnienia, bo było, ale nawiązywało do poprzedniego wspomniea, którego tu nie ma, więc byłoby trochę bez sensu: Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, wieczne odpoczywanie racz im dać Panie. Amen. Powtarzam, i widzę dwa święte obrazy, ciemne ze starości, nad łóżkiem moich dawno nie żyjących dziadków. Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie...

Przypisy:
[1]: A potem astronomowie zdetronizowali Plutona umawiając się, że nie jest planetą, a tej dziesiątej w ogóle nie uważając... Stąd na chwilę obecną mamy 8 planet... aż do kolejnej decyzji.
[2]: 30 lipca 2005 roku, wtedy trochę ponad dwa lata od początku wojny 20 marca 2003 roku.
[3]: Tu wrzucam zakończenie tego wspomnienia, bo było, ale nawiązywało do poprzedniego wspomniea, którego tu nie ma, więc byłoby trochę bez sensu: Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, wieczne odpoczywanie racz im dać Panie. Amen. Powtarzam, i widzę dwa święte obrazy, ciemne ze starości, nad łóżkiem moich dawno nie żyjących dziadków. Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie...
[4]: Wpis 30 lipca 2018: To było 13 lat temu. Wyskoczył mi ten tekst na Sofi, bo wklepałam datę "30 lipca". Przeczytałam go więc i zdumiałam się, jak bardzo mogą się nie spełniać najoczywistsze prognozy. Dowód na to, że życie, to niekończąca się przygoda, jak długo trwa. Mój przyjaciel T. nie tylko, że pogodził się ze swoją żoną, ale stali się zupełnie nową parą, zamieszkali całkiem gdzie indziej, wyprowadzili się w pierony z Krakowa, od dobrych kilku lat mieszkają w uroczym niewielkim mieszkanku przy ryneczku w małym miasteczku, z ogrodem, a z niego mają widok aż po samiuśkie Tatry. Przy dobrej pogodzie, bo u nich dobra pogoda utrzymuje się niezmiennie.

zapisz jako pdf
zapisz jako doc (MS Word)
drukuj

KOMENTARZE

Czerwiec
Pn
Wt
Śr
Cz
Pt
So
N
27
28
29
30
31
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30