Ruth Padel: NAUKA BUDOWANIA OUDU W NAZARECIE
Pierwszego dnia wycinał z drzewa różanego tył instrumentu,
wyginał sykomorę w żebra i zrobił pudło rezonansowe
z mahoniu. „O świcie pospieszmy do winnic, zobaczyć, czy kwitnie winorośl, czy pączki otwarły się”.
Niebo było błękitne nad doliną Jizreel,
a złocista gołębica lśniła
nad Bazyliką Zwiastowania Pańskiego.
Drugiego dnia wyrzeźbił podstawę z kości wielbłąda
pod gryf.
„W upragnionym jego cieniu usiadłam”.
Trzeciego dnia zrobił siodełko z drzewa sandałowego
i pickguard z czarnej wiśni.
Wykonał techniką damasceńską różę z rogu,
zdobioną arabeskami
lśniącymi jak spodnie strony liści oliwki znad morza.
„Znalazłam ukochanego mej duszy”.
Następnie inkrustował otwór rezonansowy łabędziami z kości słoniowej,
każda para jak walentynka splecionych szyj,
i zamontował morelowe kołki,
aby przy pocieraniu pięknie pachniały.
Czwarty dzień był dniem naciągania
górnych strun z jelit wielbłądzich. „Lewa jego ręka
pod głową moją”.
Dla niższego stroju skręcił miedziane struny
blade jak asfalt pod szronem.
„Mój miły jest mi woreczkiem mirry wśród piersi mych położonym”.
Piątego dnia położył lakier.
„Łoże nasze z zieleni. Belkami domu naszego są cedry, a cyprysy ścianami”.
Na gryfie umieścił amulet, ochronę przed złym urokiem.
„Gronem cybrami jest mi miły mój w winnicach Engaddi” -
a ja patrzyłam, jak struga orle pióro, plektron,
by uczcić anioła improwizacji,
który mieszka w rozpadlinach nazaretańskiego wzgórza,
gdzie czeka miłość. I rośnie, jeśli dać jej czas.
„Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu”.
Szóstego dnia przyszli żołnierze
po jego kod genetyczny.
Nie mamy żadnego zapisu tego, co się wydarzyło.
Stałam w kolejce na punkcie kontrolnym do Galilei.
„Szukałam go, lecz nie znalazłam”.
Zapewne był w swoim warsztacie pod gołym niebem -
„...wołałam go, lecz mi nie odpowiedział” -
w tym samym miejscu,
gdzie stał Jezus, gdy przybył z Kafarnaum,
aby nauczać w synagodze, a mieszkańcy miasta próbowali
zrzucić Go ze skał. „Zanim powieje wiatr wieczorny
i uciekną cienie, pójdę ku górze mirry”.
Siódmego dnia układaliśmy jego poranione dłonie
wokół drzazg. „Z Livanu ze mną, oblubienico, z Livanu ze mną przyjdź!
Spójrz ze szczytu Amana, z wierzchołka Seniru i Hermonu, z jaskiń lwich…”
Ósmego dnia nie było już dni.
Zapisałam się na kurs stolarstwa i schowałam ślubny dywan.
Zaczęliśmy od nowa,
od dziecięcego oudu kupionego na eBayu.
Był wirtuozem oudu,
„...a sztandarem jego nade mną była miłość”.
(tł. Ela Binswanger; wiersz przeplatają cytaty z „Pieśni na Pieśniami”, w moim tłumaczeniu pochodzą z Biblii Tysiąclecia i są wyróżnione także cudzysłowami, choć autorka wplata je w swój poemat jedynie kursywą.
*
Ruth Padel (ur. 8 maja 1946 w Londynie) – brytyjska poetka, pisarka i autorka książek non-fiction. Studiowała grekę klasyczną w Oksfordzie, gdzie później wykładała. Śpiewała także w nocnym klubie w Stambule. Jest członkinią Królewskiego Towarzystwa Literackiego i Londyńskiego Towarzystwa Zoologicznego. I praprawnuczką Karola Darwina.
W 1984 roku porzuciła karierę akademicką, by całkowicie poświęcić się pisaniu. Jej poezja i eseistyka łączą niezwykłą erudycję z muzycznością, cielesnością i zainteresowaniem światem natury. Padel pisze o mitologii greckiej, muzyce rockowej, tygrysach w azjatyckich dżunglach, sztuce improwizacji, a także o współczesnym Bliskim Wschodzie.
Jej wiersze czerpią z bardzo różnych tradycji kulturowych — od Biblii i antyku po punk i współczesną politykę — zachowując przy tym lekkość, rytm i sensualność języka. Krytycy pisali o jej poezji jako o spotkaniu Wallace’a Stevensa, Sylvii Plath i „punkowej Safony”.
Fakt, że Ruth Padel jest potomkinią Karola Darwina, nie jest wyłącznie genealogiczną ciekawostką. W jej poezji często powraca darwinowska uważność wobec natury, materii, cielesności i wzajemnych powiązań między światem biologii, historii i kultury.
Tom „Learning to Make an Oud in Nazareth” (2014), z którego pochodzi dzisiejszy wiersz, wyrósł z wieloletniego zainteresowania kulturą i historią Bliskiego Wschodu. Pisano o nim, że jest przeniknięty judaizmem, chrześcijaństwem i islamem, a sama Padel została nazwana „poetyckim Danielem Barenboimem”, próbującym odnaleźć choćby chwilową harmonię pośród konfliktu.