Kathinka Zitz‑Halein: Samotna
Siedzę cicho przy oknie
I wpatruję się w noc,
Tam wplata się bezgłośnie
W gałęzie drzew wiatr - drżąc.
I szepcze w mojej duszy
Dawnej miłości głos,
Z odległych głębin kusi
Miłości tęskny pląs.
Jakby miał tańczyć wiecznie,
Gdzie gwiazd samotnych blask -
O, ucisz się, me serce,
To już przekwitły kwiat.
*
Kathinka Zitz‑Halein: Do kobiet Niemiec
O, siostry, które w murach
Ciasnych domowych żyć,
Skarżąc się, tkwicie w bzdurach,
Zrzućcie jarzmo pęt złych!
Nie tylko służba w kuchni
To waszych bytów cel;
Nie ma co prawdy dusić,
Weźcie dziś wet na wet.
Świat wzywa was do czynów –
nie rońcie próżnych łez;
Współtowarzyszki wpływów
Na los swój bądźcie też!
(tł. Ela Binswanger)
*
Kathinka Zitz‑Halein: Die Einsame
Ich sitze still am Fenster,
Und schaue in die Nacht,
Da schleicht in leisem Flüstern
Der Wind durch Baum und Schacht.
Er rauscht in meiner Seele,
Wie einst der Jugend Klang,
Und weckt aus stillen Tiefen
Vergangner Liebe Drang.
Da zieht’s mich hin zum Fernen,
Zum Stern, der einsam glüht —
O Herz, sei still! — du ahnest
Was nie mehr dir erblüht.
Kathinka Zitz‑Halein: An die Frauen Deutschlands
O Schwestern, die ihr zaget
Im engen Hausgebrauch,
Erhebt die Stirn, die klaget,
Und brecht des Schweigens Joch!
Nicht nur am Herd zu dienen
Ward euch des Lebens Ziel;
Ihr sollt die Wahrheit meinen,
Und handeln, stark und viel.
Die Welt, sie ruft nach Taten —
Nicht nur nach Tränen bloß;
O Frauen, seid Begleiter
Des Lebens ernstem Los!
*
Kathinka Zitz-Halein (4 listopada 1801 w Moguncji, Niemcy - 8 marca 1877 tamże) - poetka, działaczka, pionierka kobiecego słowa w Niemczech, pisała nie tylko poezję, ale i powieści historyczne, eseje o roli kobiet, a nawet sztuki teatralne, jej nazwisko wraca coraz częściej w badaniach literatury kobiecej XIX wieku, historyczki feminizmu nazywają ją "pierwszym mostem między romantyzmem a emancypacją"; w Moguncji, gdzie nazywano ją "die Dichterin der Tat" - "poetką czynu", nazwano jedną z ulic jej imieniem - Kathinka-Zitz-Straße.
Wiersze "Samotna" i "Do kobiet Niemiec", wiersz z roku 1848, w czasie, gdy kobiety zaczynały domagać się prawa do nauki, pracy i głosu, to dwa bieguny tej samej duszy.
"Samotna" - to poezja melancholii, nie rozpaczy. Kobieta siedzi przy oknie, słucha wiatru i wspomina dawne miłości - nie po to, by się użalać, ale by zrozumieć przemijanie. Tu Kathinka pokazuje drugą stronę swojej natury: romantyczną i introspektywną. Jej wiersz brzmi subtelnie, jakby między wersami unosił się szelest sukni i oddech ciszy.
"Do kobiet Niemiec" - to jej manifest. Wiersz powstał w 1848. Nie jest to jednak bunt krzykiem, lecz raczej wezwanie do godności - w rytmie hymnu, ale z tonem serdecznej solidarności. Kathinka mówiła o sile kobiet językiem prostym, bez frazesów: "wstańmy razem, nie przeciwko komuś, lecz dla siebie".
Urodziła się jako Katharina Therese Pauline Modesta Halein w Moguncji (Mainz), w kupiecko-inteligenckiej rodzinie o francuskich korzeniach. Jej ojciec był zamożnym kupcem, matka - pianistką i pierwszą osobą, która wprowadziła ją w świat literatury i muzyki. Uczyła się w pensjonatach dla dziewcząt w Moguncji i Strasburgu. Już jako nastolatka pisała wiersze o wolności, naturze i kobiecej godności i publikowała je anonimowo w Meinzer Zeitung, regularnie publikować zaczęła dopiero po trzydziestce - pod nazwiskiem Kathinka Zitz.
Po śmierci matki w roku 1825 i bankructwie ojca początkowo zarabiała na życie jako guwernantka w Darmstadt, a następnie jako nauczycielka na pensji dla panien z wyższych sfer w Kaiserslautern. W 1830 zmarł jej ojcem, a ona wróciła do domu opiekować się swoją chorą młodszą siostrą. Siostra zmarła w 1833 w wieku 25 lat.
Zanim wyszła w wieku 36 lat za mąż, rozwiązała 10 lat trwające narzeczeństwo z pewnym pruskim oficerem o nazwisku Wild, który nie kwapił się do żeniaczki. Lata później, w 1837, poślubiła 2 lata młodszego od siebie dziennikarza, prawnika i polityka, późniejszego rewolucjonistę Franza Zitz (1803-1877), na którym ponoć wymusiła poślubienie jej groźbami odebrania sobie życia. Mąż wkrótce po rewolucji 1848 z powodów politycznych wyjechał do USA i małżonkowie nigdy więcej się nie spotkali. Od tej pory Kathinka pozostała niezależna - żyła z pisania, co w XIX-wiecznych Niemczech było niemal niemożliwe dla kobiety.
W styczniu 1844 Kathinka Zitz potępiła Ludwiga Kalischa, redaktora mogunckiego magazynu karnawałowego "Narrhalla", w dwóch listach do Wielkiego Księcia w Darmstadt za "obrażanie koronowanych głów... że obcokrajowcowi wolno... zniesławiać i obrażać królów i obywateli". "Narrhalla" była jedyną publikacją w Moguncji, która, działając pod płaszczykiem błazeńskiego kostiumu, a zatem tylko w okresie karnawału, posługiwała się satyrą, parodią i humorem, by zwalczać rywalizację książęcą i drobne państewka, cenzurę i inwigilację, a opowiadać się za demokracją i wolnością prasy. W wyniku potępienia magazyn został zakazany w szczycie karnawału, w lutym 1844; nie było innego forum dla działalności demokratycznej. Kathinka Zitz potwierdziła swój szacunek dla księcia w 1846, wysyłając Wielkiemu Księciu "wiersze patriotyczne". Jeszcze w 1875 krytykowano ją za oddanie hołdu Woldemarowi ze Szlezwiku-Holsztynu-Sonderburga-Augustenburga, komendantowi twierdzy w Moguncji, który zmarł w 1871.
Rewolucja 1848 i działalność społeczna
Kathinka była aktywną uczestniczką Wiosny Ludów. Pisała artykuły i wiersze wspierające wolność prasy i prawa kobiet. Założyła Towarzystwo Kobiet w Moguncji (Mainzer Frauenverein) - organizację, która zajmowała się pomocą ofiarom rewolucji, a także kobietom i dzieciom więźniów politycznych. Jej mieszkanie stało się punktem kontaktowym dla dysydentów i dziennikarzy; nieraz ryzykowała areszt.
Po stłumieniu rewolucji nie została uwięziona tylko dlatego, że władze uznały ją za "kobietę o zbyt słabej kondycji fizycznej, by być niebezpieczną" - co potem skomentowała ironicznie: "Niech więc słabość kobiet trwa, jeśli budzi lęk u tyranów".
Od 1849 w Konfederacji Państw Niemieckich i Wolnych Miast (Deutscher Bund) powstało wiele stowarzyszeń pomocy kobietom. W maju tego roku w Moguncji powstała "Humania", w której główne role odegrały Kathinka Zitz i Amalia Bamberger. Jej celem było wspieranie i pomoc rannym i schwytanym ochotnikom, a także pomoc w ucieczce więźniów politycznych. Relacjonowała to w czasopiśmie "Der Demokrat" do opuszczenia stowarzyszenie w 1850.
W ciągu następnych kilku lat napisała liczne eseje, nowele, wiersze, tłumaczenia, artykuły prasowe, opowiadania i powieści, które publikowała pod swoim panieńskim nazwiskiem Kathinka Halein oraz pod różnymi pseudonimami żeńskimi i męskimi.
Wraz z 33 innymi członkiniami Towarzystwa Pomocy Kobietom w Moguncji otrzymała Heski Krzyż Lekarski za działalność pielęgniarską w Moguncji podczas wojny francusko-pruskiej w latach 1870?1871. Krzyż ten był powszechnym odznaczeniem za służbę cywilną w czasie wojny. Cierpiąc na zaćmę i ostatecznie całkowicie tracąc wzrok, spędziła ostatnie lata życia, od 1873, w szkole z internatem Towarzystwa św. Wincentego a Paulo prowadzonej przez Siostry Miłosierdzia w Moguncji, gdzie zmarła w wieku 75 lat, niemal zapomniana, ale pozostawiła po sobie tomy poezji, listów i dzienników, w których łączyła romantyczną wrażliwość z kobiecym realizmem i odwagą.
Anegdoty i ciekawostki
Po aresztowaniu wielu przyjaciół w 1849 przemycała listy i wiadomości w bochenkach chleba do więzienia w Moguncji. Później żartowała: "Wolność ma smak chleba, jeśli się go dzieli".
Utrzymywała kontakt listowny z Louise Otto-Peters, współzałożycielką pierwszego niemieckiego stowarzyszenia kobiecego - razem planowały ogólnoniemiecką gazetę kobiet.
Na starość otworzyła w swoim domu mały salon literacki; przychodzili do niej młodzi poeci i emancypantki, prosząc o radę. Mówiła im wtedy: "Nie pytaj, czy możesz pisać - pisz, a nikt nie zapyta".