LOGOWANIE

NEWSLETTER

WYSZUKIWARKA

POEZJA 19.12.2017 18:52
mural w Słupsku

Łąki kwitnące i sady pełne drzew,

przed domem kwiaty jednostronnie piękne -

wszystko, co natchnie w obłędzie poetę

pisze, pieczęcią kropki kończąc wiersz.


Kończy wiersz, ale płynie w nim już krew

i w wymyślonym świecie dziki zwierz

walczy ze zwierzem. W najeżoną sierść

atramentowa przemienia się treść.


Las cofnął się pod naporem stalówki,

źle napisane padły smukłe sosny,

bo słowa o nich były nazbyt proste

w zamkniętym świecie za pieczęcią kropki.

Ponad poety wymyślonym domem

księżyc chce w niebie roztrzeszczeć się soplem -

tymczasem świeci wciąż majowe słońce

w nieskończoności jak upiorny sen

i mój ty Boże, napisany Boże -

już sam niewiele teraz tu pomożesz,

choćbyś i za ten świat przelać chciał krew.


Sam literackim bywałem Judaszem -

zdradzając w nocy mój prawdziwy świat,

w myślach tworzyłem własne, wydumane,

księżyc srebrniki za każdy mi słał.


...


Poeci są bez serc, bez ducha - szkieletem swych wymyślonych ludów.

 Napisze taki wiersz o księżycu i kropka, koniec (przeciwieństwo

 koniec, kropka). A przecież w wierszu księżyc był w pełni

 i takim już pozostał na zawsze. Poeta powinien z czasem wrócić

 do swojego wiersza i zmienić księżyc w pełni na półksiężyc.

 W tym samym wierszu zakochana dziewczyna ze Słupska wzdycha nocą

 tęskniąc za swoim ukochanym marynarzem z Piotrkowa Trybunalskiego

 przebywającym obecnie na Morzu Karaibskim.

 I co z tego? - Autor skończył wiersz, księżyc pozostał cały czas w pełni,

 a ona do końca wierszowanego świata wzdycha do chłopca.

 Nie dostaje okresu, bo nie ma księżycowego miesiąca i w końcu myśli,

 że jest z marynarzem w ciąży. Poszłaby do ginekologa, 

 ale oczywiście Autor go nie przewidział i nie napisał

 choćby w postscriptum, więc jest coraz bardziej zaniepokojona.

 Mija miesiąc, drugi i trzeci, mijają lata, a ona nie ma okresu,

 ani nie rodzi. Mija wieczność  a jej chłopiec wciąż nie wraca

 z Karaibów, choć w wierszu obiecał, że za pół roku do niej wróci

 z pękiem świeżych bananów. Może znalazł sobie inną?

 Zapomniał, bo od stu lat już do niej nie pisze

 w tym wierszu na po.ółkłej k.rtce gdzieś na dnie szuflady?

 Dziewczyna umiera z niepokoju i tęsknoty, ale przecież

 nie może umrzeć, albowiem Autor nawet i o tym nie pomyślał,

 że podmiot liryczny chciałby kiedyś umrzeć tak samo,

 jak i on sam umarł już wiele lat temu.

 A skoro jego czas się zatrzymał, tym bardziej nic tu już

 więcej się nie wydarzy, nic nie zmieni, więc i ona chce

 w końcu odebrać sobie życie. Ba... sobie - jak, skoro jest

 własnością Poety, a ten już od dawna nie żyje?

Ech, dziewczyno z wiersza, gdybym cię tak wcześniej przeczytał -

zmieniłbym zakończenie, uśmiercił marynarza ze Słupska,

lub przynajmniej wniósł w twój świat motyla, świeży powiew

wiatru, zakorkowaną butelkę znalezioną o świcie na plaży z karteczką,

której już nie dasz rady odczytać, ale będziesz wiedziała, że to ode mnie.

Tylko ja piłbym tanie wina na Morzu Karaibskim. Tylko ja,

mimo tego, że strasznie cię kocham w tym wierszu, byłem

kiedyś na jego zewnątrz.


zapisz jako pdf
zapisz jako doc (MS Word)
drukuj

KOMENTARZE

Styczeń
Pn
Wt
Śr
Cz
Pt
So
N
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
01
02
03
04