LOGOWANIE

NEWSLETTER

WYSZUKIWARKA

HISTORIA 13.08.2017 11:52
STS Lwów w trakcie rejsu do Brazylii (1923)

Zwodowany w 1869 r. w Anglii w stoczni G. R. Cloover & Co. w Birkenhead jako statek towarowo-pasażerski, jeden z pierwszych stalowych żaglowców, był pierwotnie 3-masztową fregatą o nazwie "Chinsura" pływającą do Indii i Australii. Od 1883 r. pod włoskim armatorem pływał jako "Lucco". W 1915 r. stał się własnością holenderskiego armatora, który kupił uszkodzoną w wyniku sztormu jednostkę i przetaklował ją na bark o nazwie "Nest".


Zakupiony latem 1920, za 247 000 dolarów, dla nowo powstającej Szkoły Morskiej w Tczewie został przebudowany na statek szkolny z celowym pozostawieniem części ładowni. Kapitanem "Lwowa" był m.in. sławny z książki Znaczy Kapitan – kpt. Mamert Stankiewicz. Jako pierwsza jednostka pod polską banderą "Lwów" w swych podróżach szkolno-handlowych odwiedził szereg portów Bałtyku, Morza Północnego, Śródziemnego, Czarnego, oraz Atlantyku, wszędzie robiąc furorę wyglądem swoim i załogi, godnie reprezentując odrodzoną Polskę, a jego załoga była w wielu portach zapraszana przez miejscowe władze na specjalnie dla niej wydawane przyjęcia. 


13 sierpnia 1923 r. jako pierwszy polski statek przekroczył równik w trakcie rejsu do Brazylii. "Lwów" musiał sam zarabiać na swoje utrzymanie, stąd trasy jego podróży układały się w zależności od przeznaczenia otrzymanego do przewozu ładunku.


Żaglowiec pływał do 1929 r. 13 lipca 1930 r. nastąpiło przekazanie bandery na "Dar Pomorza" (w tym czasie WSM przeniosła się z Tczewa do Gdyni). W trakcie swojej służby statek pokonał łącznie odległość 65 tys. mil morskich. "Lwów" przekazany został Marynarce Wojennej i wykorzystywany był jako hulk – najpierw jako pływające koszary dla załóg okrętów podwodnych, potem magazyn, wreszcie krypa węglowa. Głosy nielicznych, aby ten zasłużony i owiany legendą statek zabetonować i przerobić na pomnik, bądź muzeum, nie znalazły dostatecznego poparcia. "Lwów" został w 1938 r. przekazany na złom, a rozebrany prawdopodobnie już w czasie wojny.


Lwów był pierwotnie malowany na czarno z białym pasem bateryjnym i imitacjami ambrazur. Pod koniec służby cały statek został przemalowany na biało.


Na "Lwowie" powstał zwyczaj tytułowania dowódcy żaglowca szkolnego komendantem, a nie kapitanem. Wynikał on z faktu, że w załodze zawsze był więcej niż jeden kapitan żeglugi wielkiej (np. w pierwszej załodze byli wszyscy trzej dowódcy "Lwowa": aktualny - Tadeusz Ziółkowski oraz jego następcy: Mamert Stankiewicz jako kierownik nauki i Konstanty Matyjewicz-Maciejewicz jako starszy oficer). Ponieważ w owych czasach do oficerów nawigacyjnych innych niż kapitan tradycyjnie mówiono "panie poruczniku", zwracanie się w ten sposób do oficera będącego kapitanem było niestosowne. Aby więc odróżnić kapitana dowodzącego żaglowcem od innych służących na nim kapitanów, tytułowano go komendantem. Zwyczaj ten, oficjalnie zapisywany w dokumentach okrętowych, przeszedł potem na kolejne żaglowce Dar Pomorza i Dar Młodzieży i jest kultywowany do dziś, przy czym nie stosuje się go na żadnych innych polskich statkach.


zapisz jako pdf
zapisz jako doc (MS Word)
drukuj

KOMENTARZE

Maj
Pn
Wt
Śr
Cz
Pt
So
N
29
30
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
01
02