Warning: include(html_to_doc.inc.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /doc/export.php on line 295

Warning: include(html_to_doc.inc.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /doc/export.php on line 295

Warning: include(html_to_doc.inc.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /doc/export.php on line 295

Warning: include() [function.include]: Failed opening 'html_to_doc.inc.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php5/lib/pear') in /doc/export.php on line 295

Elżbieta Kurowska: Młodzieńcze autoportrety i wiersze

To są autoportreciki sprzed 45 lat - szkice kradzione czasowi zwykle przeznaczonemu na coś innego, a potem uratowane od spalenia razem z dziennikami. Większość była rysowana ukradkiem w zeszytach lub na kartkach, które potem wklejałam do pamiętnika. I były pod nimi różne podpisy: "Zbuntowana dziś", "Gdybym tak mogła gwizdać na wszystko", "Babciu, dziadziu, a tak mi z Wami było dobrze", "A* jak Cię przypomnieć?", "Było - minęło", "Takie sobie" itp.itd. /.../ Oraz kilka wierszy z tamtych licealnych czasów (przełom lat 70.). (Autorka)


* * *


Otwarły się 

białe pustynie

morze atramentu

mojej lasce posłuszne

ucieka do brzegów

fala po fali

odsłania 

przestrzeń wiersza


* * *


Dać jeszcze trochę

jeszcze jeden liść zmieścić na brzozie

ścieżkę wyprzedzić o jeden ślad

wyjść poza

i być przed

siebie mieć zawsze blisko

i wciąż bliżej oddali


* * *


Popatrz tylko 

zasypało całe niebo śniegiem

księżyc w zaspie

w małych i dużych saniach

komety

po zamarzniętym mleku gonią

zimne ognie meteorów

wyrwały się słońcu na harce

zajączki gwiezdnych luster spokojne

bo strzelcowi strzała przymarzła do łuku

popatrz tylko w przerębel okna

na srebrne meduzy

- podobno parzą gdy je dotkniesz -

spójrz na plejady ryb

jak pluskają w nocnej toni


Popatrz tylko 

i powiedz

że widzisz to co ja…


* * *


Ukłułam się w palec

i kropla krwi spłynęła 

na liść…

Żeby było tańczące jesienią

zimą tęskniące

wiosną żeby było zielone 

i nie mogło żyć

bez pnia i korzenia

latem niech zapragnie

wypić słońce do dna

A przed każdym snem

niech powie:

wierzę w sens kałuży…


* * *


Stało się

Zdjąłeś nieśmiałość z moich oczu

zawieszona na poręczy wieczoru

obok sukienki

czekała słońca


Gdy wzeszło zaróżowione

byłeś obok 

gładziłeś sukienkę

Ella Fitzgerald sączyła się cicho


* * *


Zrobię 

będzie ciepły 

i dwa razy owiniesz nim szyję


A tymczasem 

nim opadły liście

przyszła zima


Cóż

chciałam zdążyć…

Zapytam tylko

czy może jeszcze poprosisz

o przyszłoroczny szalik 


* * *


Jakby to było

przeszczepić się w inne drzewo

drażni niepewność 

kształtu liścia

zapachu kwiatów

smaku owoców

niepokoi i kusi

nowy szelest wiatru


Jakby to było

w obcej skórze

nie swoją toczyć krew

myśli nie swoje oswajać…


Jakby to było

nieswojo...